Dawni mieszkańcy Osiedla Artystów Plastyków:
Rodzina ARTURA i PELAGII KWIECIŃSKICH



Piotr Mierzejewski





Artur i Pelagia Kwiecińscy.
Zdjęcie wykonane latem 1928 roku, prawdopodobnie w Krynicy.



23 lipca 2025 roku umieściłem w sieci na stronie www.facebook.com/Filtrowa83Mierzejewskiego/ krótką notkę:


"DAWNI MIESZKAŃCY NASZEJ KAMIENICY: ARTUR KWIECIŃSKI (ur. ? - zm. ?) Postać ta intrygowała mnie od pewnego czasu. W latach 30. ubiegłego wieku mężczyzna ten mieszkał w naszym domu. Musiał budzić duże zaufanie, skoro wybrano go przewodniczącym Rady Nadzorczej Osiedla Artystów Plastyków, chociaż sam nie był artystą. Okazało się, że w tym czasie, gdy zamieszkiwał przy ul. Filtrowej 83, działał jako przedsiębiorca, prezes spółki AGROPOL, zajmującej się eksportem i importem produktów rolnych."


Ku mojemu zdumieniu szybko odezwał się w sprawie Artura Kwiecińskiego pewien internauta z Nowego Jorku, pragnąc raz na zawsze zachować incognito. Dostarczył mi wielu ciekawych informacji na temat tej tajemniczej osoby, dołączając kilka fotografii z lat 1928-1944. Materiał pozyskany tą drogą posłużył mi do przygotowania tej strony. Mojemu nowojorskiemu Korespondentowi w tym miejscu składam serdeczne podziękowanie za okazaną pomoc w odtwarzaniu przedwojennych dziejów kamienicy Osiedla Artystów Plastyków.




Artur Kwieciński urodził się w 1887 roku (dokładne miejsce narodzin pozostaje do ustalenia), w rodzinie Franciszka Kwiecińskiego i Marii z domu Kochanowskiej. Wiadomo jednak, że jego młodość była silnie związana z Gardzienicami w powiecie iłżeckim, miejscowością położoną zaledwie kilka kilometrów od Czarnolasu. Ten geograficzny szczegół aż prosi się o uwagę — zwłaszcza w zestawieniu z nazwiskiem matki. Zbieżność? Być może. Ale takie detale lubią zostawać w pamięci i cicho pracować na sens, szczególnie gdy patrzy się na los człowieka, który całe życie obracał się w świecie liczb, ziemi i odpowiedzialności.


Ojciec Artura zmarł w 1916 roku, w samym środku Wielkiej Wojny. Edukację Artur rozpoczął w szkole powszechnej w Ciepielowie, a następnie kontynuował ją w Zwoleniu. I właśnie tam rozegrał się epizod, który brzmi dziś niemal jak scena z powieści. Kwieciński był jak na swoje czasy postacią imponującą: 188 centymetrów wzrostu, silny, choć szczupły. Gdy do klasy wszedł pijany nauczyciel rosyjski i zaczął wyzywać uczniów od „polaczków”, Artur nie wdał się w dyskusję. Zareagował instynktownie — uderzył go w twarz. Zapłacił za to wysoką cenę: „wilczy bilet” i usunięcie ze szkoły. Ale właśnie wtedy ujawnił się rys charakteru, który wraca w całej jego biografii. System go odrzucił, lecz on nie odrzucił wiedzy. Szkołę średnią ukończył eksternistycznie, zdając maturę i wszystkie egzaminy z samymi ocenami celującymi! Zachowane świadectwo z tamtych lat jest niemal manifestem: cicha, konsekwentna odpowiedź na arbitralną i bezduszną władzę.






Artur Kwieciński na fotografii z roku 1936.




Odbył służbę wojskową w armii carskiej, a następnie podjął studia w jednej z najważniejszych uczelni technicznych tej części Europy — na Politechnice Lwowskiej, prawdopodobnie na Oddziale Rolniczym w Dublanach, na kierunku chemii rolnej. To wykształcenie miało zaważyć na całej jego dalszej drodze zawodowej.


Już w latach 1912–1916 kierował stacją doświadczalno-naukową CTR w Warszawie, dając się poznać jako praktyk nowoczesnego rolnictwa, a nie gabinetowy teoretyk. Po zakończeniu wojny jego kariera rozwijała się konsekwentnie:

1919–1929 – dyrektor biura rachunkowości rolnej (Włocławek / Kaleń)

1929–1932 – związany z fabryką „Gleba” we Włocławku

1932–1937 – Bank Akceptacyjny w Warszawie, na bardzo wysokim stanowisku (wicedyrektor lub wiceprezes całej instytucji)

ok. 1935 - prezes spółki AGROPOL

1937–1945 – wicedyrektor Związku Stowarzyszeń Buraka Cukrowego w Warszawie, instytucji kluczowej dla rynku cukrowego i zaplecza żywnościowego kraju.


W 1928 roku ożenił się z Pelagią Korpusińską, pochodzącą z Włocławka lub okolic. Mieli jedno dziecko — córkę Krystynę Kwiecińską.






Krystyna Kwiecińska, córka Artura i Pelagii Kwiecińskich, przy pianinie.
Zdjęcie wykonano w mieszkaniu Kwiecińskich przy ul. Filtrowej 83.




Na początku lat trzydziestych - prawdopodobnie był to rok 1932 - rodzina Kwiecińskich zamieszkała w Warszawie przy ul. Filtrowej 83, w gmachu znanym jako Osiedle Artystów Plastyków. Było to środowisko elitarne i specyficzne, pełne artystów - malarzy, rzeźbiarzy i architektów.


Artur Kwieciński artystą nie był, tym bardziej więc znaczące jest, że wkrótce został wybrany przewodniczącym Rady Nadzorczej Spółdzielni Mieszkaniowej Osiedle Artystów Plastyków. Świadczyło to o jego autorytecie, zaufaniu i zdolności mediowania między bardzo różnymi temperamentami. Był jednym z tych „nie-artystów”, bez których artystyczne enklawy czasem nie potrafią funkcjonować.


Krystyna Kwiecińska uczęszczała do elitarnej szkoły w Warszawie. W księgach szkolnych znaleźć można było wpisy wspólne z Wandą i Jadwigą Piłsudską oraz dziećmi z kręgu rodziny Rydza-Śmigłego — drobny, lecz wymowny znak pozycji społecznej rodziny.


W czasie okupacji córka Artura zaangażowała się w działalność konspiracyjną: roznosiła ulotki i materiały medyczne, zwłaszcza w rejonie placu Narutowicza, gdzie planowano punkty sanitarne. Kamienica ma kilka wejść: trzy od strony ul. Filtrowej, jedno od ul. Akademickiej i dwa od ul. Supińskiego, co czyniło ją miejscem bardzo dogodnym dla konspiracji. Wiedzieli o tym również Niemcy. Jak napisał Ludwik Landau w "Kronice lat wojny i okupacji", do gmachu przy Filtrowej 83 wpadało Gestapo niemal każdej nocy, prowadząc przeszukania i wstępne przesłuchania i aresztowania.


Choć Kwieciński nie był zaprzysiężony, latem 1944 wiedział - tak jaw niemal wszyscy podówczas w Warszawie - że wybuchnie powstanie. Tuż przed jego rozpoczęciem wyjechał z rodziną — najpierw do Żychlina koło Włocławka, a następnie do Bydgoszczy, gdzie posiadał willę przy ul. Litewskiej 6. Miał także mieszkanie w Krakowie (adres nieznany) oraz działkę na Okęciu. Do Bydgoszczy dojeżdżał własnym samochodem z kierowcą, nadzorując rozwój i kontrolę rynku cukrowego.






Krystyna Kwiecińska w towarzystwie kolegów z konspiracji. Żaden nie przeżył Powstania Warszawskiego. Nazwiska ich i pseudonimy nie są znane.
Zdjęcie z wiosny 1944 roku, na skwerze Marii Skłodowskiej-Curie przy u. Wawelskiej.



Po wojnie osiadł na stałe w Bydgoszczy. Pracował na Pomorzu, m.in. w latach 1945–1947 w strukturach Związku Plantatorów Roślin Okopowych (Okręg Pomorski).


Zmarł w grudniu 1954 roku. Był - jak ujął to mój nowojorski korespondent - człowiekiem renesansu: przedstawicielem przedwojennej elity Warszawy i Polski, „nieprzyzwoicie bogatym”, lecz bogatym dzięki wiedzy i pracy. Doskonały szachista i brydżysta, w czasie gdy brydż dopiero wchodził na salony. Człowiek, który potrafił w młodości uderzyć w pysk w obronie godności, a w dorosłym życiu budować autorytet wytężoną pracą, spokojem, kompetencją i odpowiedzialnością.


Razem z żoną, zmarłą w roku 1958 , spoczywa na bydgoskim cmentarzu.