ANNA DOROTA POCHWALSKA-ŁUKASIAK jest absolwentką warszawskiej ASP (Wydział Malarstwa). Z jej malarstwem zetknąłem się po raz pierwszy w roku 1980 w Zachęcie, podczas 14. Wystawy Okręgu Warszawskiego ZPAP, zatytułowanej "Malarstwo, grafika, rzeźba” w Warszawie. Byłem nim zaintrygowany nie bez powodu - miałem wreszcie okazję poznać prace mojej nowej sąsiadki, która wszak pochodziła ze słynnej dynastii malarzy rodziny Pochwalskich!
Towarzyszył mi mój ojczym, malarz Kazimierz Poczmański, biorący udział w tej samej wystawie. Miałem więc okazję nie tylko wyrobić sobie własne zdanie o malarstwie p. Anny, ale też usłyszeć opinię artysty starszego pokolenia. Byliśmy zgodni: pani Anna kontynuuje tradycję rodową nie w sposób muzealny, lecz naturalny, tak jakby talent przenosił się w tej rodzinie genetycznie, poprzez pamięć ręki, wrażliwość oka, a nawet sposób patrzenia na świat.
Pochwalska-Łukasiak to wprawdzie twórczyni współczesna, ale w jej obrazach można wyczuć coś bardzo „pochwalskiego”, mianowicie pewność warsztatu, szacunek dla koloru, kulturę kompozycji i subtelność, której nie wyuczy się z podręczników. Jest w jej pracach to samo poczucie harmonii, które mieli Kazimierz, Władysław, Stanisław czy Kasper Pochwalscy, tylko ujęte w dzisiejszą wrażliwość i dzisiejszy język malarski. A przy tym — i to warto podkreślić — nie jest ona kopią przodków. To malarka nowoczesna, której prace są wynikiem samodzielnych poszukiwań, konsekwentnego rozwoju i własnego temperamentu artystycznego. W pewnym sensie działa ona trochę jak most między epokami: łączy tradycję i współczesność, szlachetność i świeżość, doświadczenie rodu i własny głos.
To naprawdę piękne, kiedy nazwisko nie staje się ciężarem, lecz inspiracją.