Henryk Grombecki - Artysta Płomienisty

Artykuł Witolda Bunikiewicza z roku 1937






Henryk Grombecki




  • Henryk Grombecki (1883–1933), wybitny malarz, portrecista i pejzażysta, był jednym z mieszkańców Osiedla Artystów Plastyków przy Filtrowej 83 w Warszawie. Jego nazwisko należy więc nie tylko do historii polskiej sztuki, lecz także do dziejów naszego domu - niezwykłego miejsca, w którym mieszkali i tworzyli artyści kształtujący kulturę odrodzonej Polski.

  • Poniżej przypominam poświęcony Grombeckiemu artykuł z 1937 roku, napisany piórem Witolda Bunikiewicza [1]. To tekst pełen podziwu dla malarza, ale również świadectwo epoki, w której artystę postrzegano jako kogoś odpowiedzialnego za duchową kondycję całego narodu. Autor przedstawia Grombeckiego nie tylko jako niezwykle sumiennego twórcę, lecz także jako samotnika, idealistę i niestrudzonego organizatora polskiego życia artystycznego.

  • Zachowałem dawną pisownię . Dzięki temu możemy dziś usłyszeć głos sprzed niemal dziewięćdziesięciu lat i przypomnieć postać człowieka, który należał do pierwszego pokolenia artystów związanych z Filtrową 83.
  • ​Tekst Bunikiewicza opatrzyłem własnymi przypisami.​

Piotr Mierzejewski





Henryk Grombecki, "Czarci Młyn", 1925.





ARTYSTA PŁOMIENISTY

Witold Bunikiewicz


Dnia 11 stycznia 1933 r. przedwczesna śmierć wydarła sztuce polskiej wyjątkowej miary malarza, Henryka Grombeckiego [2]. Życzeniu zmarłego, które uszanowała rodzina i przyjaciele, stało się zadość. Pogrzeb odbył się bez żadnych ostentacyj, bez mów i wieńców, prasa nie ogłosiła nekrologów, wstrzymano się, stosownie do woli zmarłego, od publikowania drukiem wspomnień i rozpraw na temat działalności artystycznej Henryka Grombeckiego. W tej ostatniej woli zmarłego tkwiła iście mnisza pokora, lekceważąca wszystko, co ziemskie i znikome.


W niespełna cztery lata po śmierci tego niezwykłego człowieka odżyły znowu wspomnienia jego twórczości z okazji wydania o nim bogato ilustrowanej monografii, staraniem przyjaciół Zmarłego i dzięki wydatnemu poparciu Ministerstwa Oświaty. Ten monument, skreślony piórem Macieja Masłowskiego [3] i zawierający reprodukcje najcelniejszych utworów Henryka Grombeckiego, jest nie tylko aktem pietyzmu, jaki się zmarłemu słusznie należy, ale jednocześnie ważnym fragmentem dziejów polskiej kultury artystycznej, która w latach najniepomyślniejszych konjunktur zdobywała się na tak wyjątkowe postacie, do jakich należał przedwcześnie zmarły malarz.


Henryk Grombecki przeżył lat 50, a najlepszy okres jego twórczości wypadł na czas wojny światowej i gigantycznych wysiłków narodu nad odbudową i obroną samego bytu. Nic więc dziwnego, że sztuki piękne onych czasów stały na szarym końcu zainteresowań i najcelniejsza twórczość nie znajdowała takiego oddźwięku, jaki miałaby niezawodnie w szczęśliwszej chwili dziejowej. Ale dzięki wysokim zaletom pędzla, dzięki poziomowi artystycznemu twórczości ani sztuka H. Grombeckiego, ani działalność jego życia nie mogą pójść w zapomnienie lub stać się osobliwą wartością muzealną, dostępną dla elity smakoszów.


Życie zmarłego artysty to piękna opowieść o ciągłym dążeniu do lepszych, do szlachetniejszych celów, bez względu na trud i przeszkody, bez jakichkolwiek widoków na osobiste powodzenie, a zawsze z troską o wielkość i dobro narodu, w którym artyści są nie tylko ornamentem, ale powszechnym i wiecznie trwałym dobrem.


W zaraniu niepodległości Henryk Grombecki był jednym z najczynniejszych organizatorów życia i pracy artystycznej w Polsce, śniła mu się wielkość i potęga narodowa, opromieniona takim blaskiem sztuki, iżby nieśmiertelną była wśród ludów. W jednym ze swych projektów, płonąc nieomal religijną żarliwością, woła rozpaczliwie: „Stoimy nad przepaścią. Całe polskie życie umysłowe dąży z zawrotną szybkością do upadku. Sztuki piękne rozwijały się w Polsce tylko dzięki poświęceniu i ofiarności artystów naszych. Na ich barkach spoczywał cały ciężar troski o istnienie sztuki. W dzisiejszych warunkach artyści sami zadaniu temu podołać już nie mogą”. W konkluzji tego projektu domaga się artysta zapoczątkowania szerokiej akcji, „jaką naród polski podjąć musi, aby uratować swą kulturę od zagłady”.


Nie zrealizowane lub w bardzo nieznacznej części urzeczywistnione projekty H. Grombeckiego nie straciły nic ze swej aktualności, a bieg kilkunastu lat wykazał, jak straszne były przewidywania artysty. Te proklamacje, broszury polemiczne, artykuły dyskusyjne, ogłaszane w pismach, a wreszcie gorączka organizacyjna, jaka ogarnęła H. Grombeckiego, stanowią tylko tło, z którego wynurza się wizerunek artysty. Podobnie jak jego działalność organizacyjno-polemiczna nie ma w sobie ani kruszyny utopii, lecz opiera się na realnych, logicznych przesłankach, tak samo jego malarstwo wypływa z głęboko zrozumianej rzeczywistości i skrupulatnego studium.


Każdy obraz H. Grombeckiego, a mianem tym nazwał artysta zaledwie kilkanaście swych prac, jest wynikiem drobiazgowych, benedyktyńskich przygotowań, rysunków, studiów modela, prób kolorystycznych i zabiegliwości o możliwie najlepszą jakość materiałów.


Warsztat H. Grombeckiego był rzadkim w dziejach malarstwa wzorem sumienności artystycznej i szedł pod tym względem w zawody z najbardziej precyzyjnymi pracowniami mistrzów średniowiecznych, których ręką nie kierowała pedanteria lub rozkosz cyzelowania własnego dzieła, ale mistyczne dążenia do osiągnięcia jak największej doskonałości ku chwale imienia boskiego. I te dwie racje: duchowa i materialna zbiegły się w dziele Henryka Grombeckiego, snując naokół jego obrazów szczególną aurę, której najwłaściwsze miano — uduchowienie materii.


Takimi są najwybitniejsze dzieła jego pędzla, jak: „Portret ojca artysty”, „Nędzarka”, „Portret żony”, „Bartłomiej Sztosik”, „Szare życie”, „Czarownica z kotem”, „Główka dziewczęca”, „Diabli młyn”, „Pejzaż patetyczny” i cały szereg innych prac z zakresu portretu i krajobrazu.


W tej wielkiej sztuce kojarzenia materii z duchem i poprzez realizm rzeczy docieranie do tajemnic wieczności był H. Grombecki odosobniony i jedyny w współczesnej sobie sztuce, na której wycisnęło piętno malarstwo impresjonistyczne, zapatrzone w barwy, harmonie i światła. Im dalej w lata, tem bardziej pogłębia się ten stosunek artysty do przyrody i do zewnętrznego świata, a w ostatnim okresie twórczości, jak słusznie zauważył autor monografii, p. Maciej Masłowski, „realizm ciąży artyście. Widząc oczyma duszy, przestaje patrzeć okiem fizycznym”. Takie ustosunkowanie się do sztuki uczyniło z H. Grombeckiego „zamkniętym w sobie samotnikiem”, który, kochając ludzi i przyrodę, szedł własną drogą, a często płynął przeciw fali ogólnych upodobań. Nic więc dziwnego, iż za życia był malarzem zrozumianym i ocenianym przez elitę duchową, a do szerokich kręgów społeczeństwa nie trafiała jego sztuka. Ale mody artystyczne nie trwają długo i upodobania powszechności zmienne posiadają formy. W okresie wykuwania nowej rzeczywistości polskiej, o której marzył zmarły artysta i najżywszy przyjmował udział w tej pracy, sztuka jego nabiera innej wagi.


Zamilkły spory o formę jego obrazów, o klasycyzm jego malarskich intencyj, o realizm postaci i o cyzelatorstwo warsztatu. Pozostał niepokalany kształt piękna, tak szlachetny, jak szlachetną i płomienistą była dusza tego samotnego artysty.


PRZYPISY

[1] Witold Bunikiewicz (1885-1946) - polski pisarza, poeta, dramatopisarz, tłumacz literatury czeskiej, krytyk literacki i artystyczny.

[2] Przyczyną śmierci Henryka Grombeckiego była ciężka choroba serca.

[3] Maciej Masłowski: Henryk Grombecki 1883-1933. Studjum monograficzne. Warszawa, 1936.






Henryk Grombecki, "Portret ojca".




* * *

O Henryku Grombeckim także na stronie:

www.osinska-mierzejewski.info/grombecki.html





FILTROWA 83

dr Piotr Mierzejewski